Strona główna  |    |  Napisz do nas
Studium Wychowania Fizycznego i Sportu
43-309 Bielsko-Biała, ul. Willowa 2
Tel. +48 (033) 33 8279210
 
 
 
 
Informacje ogólne arrow Informacje ogólne arrow Paweł Gradowski opowiada o Młodej Lidze
Paweł Gradowski opowiada o Młodej Lidze
Data umieszczenia: 15.01.2014.

Trener BBTS ATH - Paweł Gradowski był gościem wtorkowej STREFY WYWIADU zamieszczonej w portalu sportowebeskidy.pl. Szkoleniowiec ekipy występującej w Młodej Lidze oraz wiceprezes działającego przy naszej uczelni Akademickiego Związku Sportowego podsumowuje I rundę w wykonaniu swoich podopiecznych o także sytuacje w AZS na bielskiej ATH. Zapraszamy do lektury.

  

SportoweBeskidy.pl: W ostatnim meczu Młodej Ligi pana zespół przegrał w Warszawie z tamtejszą Politechniką 1:3. Jak pan ocenia to spotkanie? Paweł Gradowski: Z Politechniką wygraliśmy u siebie 3:2. Wówczas zagrało z nami kilku zawodników z PlusLigi, byliśmy zatem wzmocnieni. Teraz sytuacja była zupełnie inna. Nasz libero Przemek Czauderna miał ślub, przyjmujący Kuba Bęben również, a Wojtek Siek na treningu PlusLigi skręcił nogę. Pojechaliśmy do Warszawy mocno osłabieni. Spodziewaliśmy się ciężkiej przeprawy. Rywal zagrał w takim samym składzie jak w pierwszym meczu z nami. Przegraliśmy 3:1, ale mogliśmy spokojnie zdobyć przynajmniej jeden punkt. Żal czwartego seta. Prowadziliśmy 16:10, 21:16. Mieliśmy punkt w kieszeni, ale „zostaliśmy” w jednym ustawieniu. Na zagrywkę wszedł środkowy Politechniki, miał kąśliwą flotową zagrywkę. Dokonaliśmy dwóch zmian, dwa razy wzięliśmy czas, ale to nie pomogło. Przegraliśmy 27:25 i cały mecz 3:1. Przeciwnik był w naszym zasięgu. Przed meczem, ze względu na wspomniane osłabienie, nie liczyliśmy na punkty. Na boisku pojawił się tylko jeden zawodnik, który zagrał w pierwszym meczu z Politechniką. We wtorek przegraliśmy 3:0 z Rzeszowem. Zawodnicy Resovii trenują ze sobą od sześciu lat, dwa razy dziennie. Na chwilę obecną od nas lepsi. Drużyna z Warszawy nie była lepsza, była w naszym zasięgu. Szkoda, że nie zdobyliśmy punktu. Mamy ich na swoim koncie niewiele, dlatego każdy jest bardzo cenny. SportoweBeskidy.pl: Jak wygląda tygodniowy mikrocykl treningowy prowadzonego przez pana zespołu? P.G: Trenujemy od poniedziałku do piątku. Zajęcia trwają trzy godziny zegarowe. Zaczynamy trening o 19:00, kończymy o 22:00. Do tego dochodzą mecze ligowe. Chcielibyśmy trenować dwa razy dziennie, ale jesteśmy drużyną akademicką. Większą część składu stanowią studenci, którzy także pracują. Czterech zawodników jest poniżej wieku studenckiego. Nie możemy spotykać się dwa razy dziennie, ale rekompensujemy to sobie długimi treningami. SportoweBeskidy.pl: Pierwsza runda rozgrywek za nami. BBTS ATH rozegrał także dwa spotkania rundy rewanżowej. Jak pan ocenia dotychczasową postawę zespołu w Młodej Lidze? P.G: Muszę przyznać, że przed startem rozgrywek baliśmy się Młodej Ligi. Praktycznie nic o niej nie wiedzieliśmy. W zeszłym sezonie, gdy walczyliśmy o II ligę, w zupełnie innym składzie personalnym, rywalizowaliśmy z ówczesnym mistrzem Młodej Ligi. Wygrał z nami bez większych problemów. Wiedzieliśmy zatem tylko tyle, że poziom jest wysoki, wyższy niż prezentowała nasza drużyna, którą budowaliśmy przez cztery lata. Przed startem trwającego sezonu musieliśmy budować zespół od nowa. W Młodej Lidze jest kilka drużyn poza naszym zasięgiem. Przed spotkaniami z SMS-em Spała, ZAKSĄ, Lotosem Gdańsk i Resovią nie nastawiamy się na zwycięstwa, ale na walkę i realizację założeń taktycznych. To są bardzo mocne ekipy. Z ZAKSĄ udało nam się wygrać, bez wsparcia siatkarzy z PlusLigi nie byłoby to jednak możliwe. Pozostałe drużyny są w naszym zasięgu. Aż sześć spotkań pierwszej rundy kończyliśmy tie-breakami. Wygraliśmy tylko dwa z nich. Ciężko się pracuje z zespołem, który rzadko zwycięża. Doświadczam tego jak trener po raz pierwszy. Do tej pory, co prawda w innych rozgrywkach, w każdym sezonie mieliśmy zdecydowanie więcej zwycięstw niż porażek. Łącznie z akademickimi zmaganiami rozgrywaliśmy około 50 spotkań, przegrywaliśmy czasami trzy w całym sezonie. Teraz mamy tylko dwa zwycięstwa, to jest promil, nawet nie procent. Ciężko prowadzi się treningi, chłopcy są momentami podłamani, oni przecież chcą wygrywać. Udaje nam się mimo wszystko utrzymać dobrą atmosferę. Przed nami kilka ważnych spotkań. W najbliższą sobotę gramy z Częstochową, potem mamy Bełchatów i Bydgoszcz. W tych meczach możemy powalczyć o punkty. Nie chcę w żaden sposób się usprawiedliwiać, ale w sporcie, przede wszystkim zespołowym, nie da się zrobić wyniku w ciągu miesiąca czy dwóch. Zespół musi stanowić monolit. Każdy z naszych zawodników grał w zeszłym sezonie w innym klubie. Siatkarze, którzy do nas trafili nie grali wcześniej nawet na poziomie II ligi, a taka Spała wygrywa mecze w Pucharze Polski z drużynami pierwszoligowymi, wygrywa nawet po 3:0. My ciągle budujemy, przed nami dużo pracy. SportoweBeskidy.pl: Jesteście beniaminkiem Młodej Ligi. Jaki cel postawił pan sobie i drużynie przed startem sezonu? P.G.: Cel Młodej Ligi jest jeden – szkolenie, promowanie zawodników. Młoda Liga ma dostarczać zawodników do PlusLigi, to jest podstawowe zadanie. Oczywiście fajnie jest zdobyć mistrzostwo, czy stanąć na podium. Każdy zespół chce wygrywać, my również. Chciałbym w przyszłości zobaczyć kilku naszych siatkarzy w PlusLidze, to byłby większy sukces niż mistrzostwo. Moim zdaniem Młoda Liga, to fenomenalna sprawa. Gdyby nie te rozgrywki, spora ilość zawodników nigdy nie byłaby zauważona. Siatkarzami występującymi w II czy III lidze się niewielu plusligowych trenerów się interesuje, nie analizują tych rozgrywek. Mamy w kadrze dwóch chłopaków, którzy grali w III lidze. Jeden z nich [Mateusz Ogrodniczuk – red.] na tym poziomie grał tylko przez rok, a w tym sezonie zaliczył kilka treningów z BBTS-em, wziął udział w sparingu z Jastrzębskim Węglem. To jest chłopak, który w całej Młodej Lidze jest na trzecim miejscu w klasyfikacji najlepiej punktujących. Gdyby nie Młoda Liga nikt nie zainteresowałby się nim, nikt w PlusLidze nie słyszałby o nim. Młoda Liga, to taka droga na skróty. Jeśli chodzi natomiast o aspekt sportowy, to przed drugą rundą postawiliśmy przed zespołem jasne zadanie – chcemy zdobyć więcej punktów niż w pierwszej części sezonu. Realnie oceniliśmy nasze możliwości, poznaliśmy rywali. bbts ath 1 SportoweBeskidy.pl: Obserwując postawę BBTS-u ATH w Młodej Lidze i BBTS-u w PlusLidze można doszukać się wielu analogi. P.G.: Trener Bułkowski ma trudne zadanie, jeszcze trudniejsze niż my w Młodej Lidze. To nie jest żadne usprawiedliwienie, mamy przecież trenować i grać, ale o tym, że Bielsko będzie w PlusLidze dowiedzieliśmy się późno, dopiero w lipcu. My nabór zrobiliśmy 29 lipca. Po jednym naborze z 30 chłopaków wybraliśmy 12 i tym składem gramy. Takich konsultacji treningowych powinno być kilka przed startem. Po każdej wybieramy trzech, czterech zawodników i tworzymy drużynę. Jeśli nadal będzie u nas Młoda Liga, to tak to będziemy chcieli organizować. Młodzi zawodnicy chcą grać w Młodej Lidze. Natomiast sytuację BBTS-u można porównać do czasów komunizmu. BBTS wchodzi w 1982 roku do sklepu „Społem” i nie ma w czym wybierać. Działacze chcieli postawić przede wszystkim na Polaków, ale najlepsi zawodnicy PlusLigi mieli już podpisane kontrakty z klubami. Trener Bułkowski i działacze mieli utrudnione zadanie. Oczywiście ktoś stwierdzi, że można było sięgnąć po klasowych zawodników z zagranicy, ale to się wiąże z kosztami. BBTS nie dysponuje takim budżetem jak np. Resovia czy ZAKSA. BBTS przychodzi po pierwsze do pustego sklepu, po drugie nie ma zbyt wielu pieniędzy. Gdyby miał, to ekspedientka być może spod lady wyciągnęłaby coś ekstra. Niezwykle trudno będzie o punkty w dalszej części sezonu, ale nie można się poddawać i załamywać. Zarówno oni, jak i my, będziemy w każdym meczu walczyć o punkty i sprawienie niespodzianki. SportoweBeskidy.pl: Jest pan członkiem zarządu AZS-u działającego przy ATH. Studenci w dzisiejszych czasach chętnie uprawiają sport? P.G.: Niestety studentów-sportowców jest zdecydowanie mniej niż kiedyś. Przede wszystkim dlatego, że realia są zdecydowanie inne. Ja jak wracałem z podstawówki do domu, jadłem obiad, zostawiałem plecak i z kolegami wychodziłem na podwórko pograć w piłkę. Dzisiaj dzieciaki w piłkę grają na komputerze. Na razie z tym nie wygramy, bo to jest bardzo atrakcyjny sposób na spędzanie wolnego czasu. Ruch przestał być atrakcyjny. Mniej studentów uprawia sport, ale na ten sport jest także coraz mniej pieniędzy. Dotacje są coraz mniejsze, to zjawisko dotyczy wszystkich polskich uczelni. Mamy coraz mniej sekcji, coraz rzadziej bierzemy udział w zawodach. Obecnie na ATH funkcjonuje pięć sekcji – siatkówka mężczyzn, narciarstwo mężczyzn i kobiet oraz snowboard mężczyzn i kobiet – dwa lata temu było siedem. Nasz AZS liczy około 60 członków, na Uniwersytecie Śląskim jest ich blisko 2000. Od czterech lat udaje mi się pozyskiwać sponsorów, którzy wspierają zespół siatkarzy. Pomaga nam przede wszystkim firma „PRO” z Bielska-Białej. Jej prezesem jest Zbigniew Mróz, absolwent ATH, być może dlatego nas wspiera. My tak naprawdę możemy naszym sponsorom w zamian zaoferować niewiele. Napis na naszych koszulkach, na plakacie. Finanse i zmiana zainteresowań, to są problemy, przed którymi stoi sport akademicki. SportoweBeskidy.pl: Reprezentacje mężczyzn i kobiet przyzwyczaiły kibiców do sukcesów. Ostatnio nie przywożą jednak medali z imprez międzynarodowych. Polska siatkówka przeżywa jakiś kryzys? P.G.: Siatkówka, w porównaniu do innych gier zespołowych, ma się bardzo dobrze. Oczywiście aktualnie jest nieco gorzej, bo nie ma wspomnianych sukcesów i medali, żadnego kryzysu jednak nie dostrzegam. Największym zainteresowaniem w naszym kraju cieszy się piłka nożna, ale z siatkówką nie sposób jej porównywać. W siatkówce przegrywamy tylko z potęgami, a piłkarze praktycznie ze wszystkim. Zarówno kluby piłkarskie, jak i reprezentacja nie znaczą zbyt wiele w światowej hierarchii. W rozgrywkach klubowych i międzynarodowych najbliżej światowego poziomu jest siatkówka. Uważam, że dobrze w naszym kraju wygląda praca z młodzieżą. Mamy to szczęście, że ciągle pojawiają się nowi zawodnicy na dobrym, światowym poziomie. Nasi siatkarze w wieku 20 kilku lat trafiają do klubów z Rosji czy Włoch, do klubów kalibru piłkarskiej Barcelony i Realu Madryt. Moim zdaniem mamy lepszych trenerów siatkówki, niż np. piłki nożnej. Dlaczego? Jako 40-milionowy naród nie potrafimy wychować zawodników, którzy prezentowaliby reprezentacyjny poziom. Jest kilku piłkarzy w zagranicznych klubach. Tylko tyle. Muszą być jakieś przyczyny takiego stanu rzeczy. Przecież piłkę nożną trenuje więcej dzieci i młodzieży niż siatkówkę. SportoweBeskidy.pl: Dziękuję za rozmowę. P.G.: Dziękuję.
Umieścił: Michał Stanisławski   
 
 
 
 
© 2008 AZS ATH Bielsko-Biała. Wszytkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Akademickie Centrum Informatyki